środa, 14 stycznia 2015

Więc chodź pomaluj mój świat...

Ach...my konsumenci… jesteśmy rozbieżnym bytem, wewnętrznie rozdartym pomiędzy oczekiwaniami
a preferencjami. Oczekujemy produktów (przynajmniej w większości przypadków) naturalnych i zdrowych, a preferujemy te lekko podrasowane barwnikami. Jest tutaj pewien konflikt pomiędzy naszą wiedzą i rozumkiem
a tym jak zostaliśmy zaprogramowani przez naturę by zwracać uwagę na to intensywnie kolorowe cudo! 





Barwa produktu odgrywa ogromne znaczenie w jego ocenie, ponieważ należy do jednego z pierwszych parametrów, który zostaje przez nas oceniany. A czy nie pierwsze wrażenie jest najczęściej decydujące? Zamysł natury był początkowo doskonały, mieliśmy zwracać uwagę i wybierać te najdorodniejsze, najbardziej dojrzałe warzywa i owoce. Jednak w epoce wysoko przetworzonych produktów takie podejście może być bardzo mylące, a nawet szkodliwe.
Wytłumaczę to na przykładzie jogurtu truskawkowego. Kupujemy owy jogurt, oczywiście chcemy by był intensywnie truskawkowy, w końcu mamy taaaakiego smaka na truskawki, a do czerwca jeszcze tak daleko!
W składzie niestety truskawek odnajdujemy kilka procent. To niestety za mało by nadać produktowi barwę
o pożądanej różowej intensywności. Producent dodaje więc truskawkowych aromatów by wzmocnić truskawkowy smak oraz oczywiście barwniki, by produkt był dla nas bardziej atrakcyjny. Zapewne po głowie krąży Wam proste pytanie: Dlaczego nie dodać po prostu więcej truskawek?


Odpowiedzi są bardzo proste: 

1. Barwniki są znacznie tańsze niż prawdziwe owoce. Wystarczy dodać kilka kropel by uzyskać pożądaną barwę. Im produkcja naszego jogurtu jest tańsza tym oczywiście zyski prawdopodobnie będą większe. Im produkt będzie tańszy tym więcej osób go kupi. Czyli pełnia szczęścia dla producenta. 
2. Generalnie nie czytamy etykiet produktów, nie zastanawiamy się czy 3% zawartość truskawek w jogurcie to mało czy dużo albo czy konieczne jest stosowanie w tym produkcie barwników. Skoro kupujemy dany produkt to oznacza, że nam on odpowiada, więc po co producent ma się wysilać. Ba! Nawet tracić pieniądze na to co nie zostanie przez jego klientów docenione lub nawet zauważone. 







Zdarzają się też przypadki, że podczas procesu wytwarzania barwa ulega zmianie np. pod wpływem pasteryzacji. Producenci są wtedy niejako zmuszeni do dodania barwników by przywrócić produktowi jego barwę. W końcu tego oczekują jego klienci. Chcemy żywej, świeżej barwy, a nie jakiejś tam mało intensywnej, wyglądającej jakby produkt swoje najlepsze dni miał dawno za sobą. 

 Dlaczego należy unikać barwników?

  •  Oczywiście nie wszystkie barwniki są dla nas szkodliwe. Istnieje dość długa lista barwników naturalnych, które mogą nawet korzystnie wpływać na nasze zdrowie. Dodatkowo, należy pamiętać,
    że producenci mają ustalone przez prawo limity i nie mogą bezkarnie kilogramami dosypywać niewiadomego pochodzenia barwników. Te które są dopuszczone do spożycia, w niewielkich ilościach z pewnością nam nie zaszkodzą. Jednak w dzisiejszym zanieczyszczonym środowisku, gdzie na co dzień spożywamy przetworzone produkty lepiej unikać tego co dodatkowo może nam zaszkodzić.
  • Niektóre barwniki wykazują działanie rakotwórcze oraz mogą być silnymi alergenami. Z tego powodu szczególnie powinniśmy unikać ich w diecie dzieci. Dodatkowo regularne spożywanie barwników przez dzieci może powodować ich nadpobudliwość oraz problemy z koncentracją. Niestety w produktach kierowanych do najmłodszych możemy spodziewać się całej palety syntetycznych barwników, dlatego ze szczególną uwagą powinniśmy zwracać uwagę na skład kupowanych dla nich produktów, zwłaszcza jeśli nasze dzieci są alergikami.
  • Barwniki z technologicznego punktu widzenia nie są niezbędne, nie poprawiają konsystencji, nie wpływają na trwałość produktu, ich zadaniem jest jedynie poprawienie lub zmiana barwy. Należy więc się zastanowić czy warto zatruwać swój organizm czymś zupełnie niepotrzebnym.
  • Dodawanie przez producenta barwników, często bywa po prostu próbą zatuszowania braków naturalnych składników. Idealnym przykładem jest wymieniony wcześniej jogurt z truskawkami. Skoro truskawek właściwie w nim nie ma to dlaczego jogurt ma posiadać jego barwę? Warto więc zastanowić się czy chcemy padać ofiarą „skąpstwa” producentów.



Warto uświadomić sobie, że barwniki to ta grupa dodatków do żywności, której dodawanie przez producentów jest poniekąd wymysłem konsumentów. Nie pełnią one innej funkcji poza poprawą wyglądu produktu, dlatego powinniśmy się zastanowić czy rzeczywiście ten dodatek jest niezbędny? Pamiętajmy, że to my kształtujemy rynek i od naszych preferencji zależą działania producentów.
Na tak zwanej liście składników E barwniki obecnie występują w przedziale od 100 do 181. Jeśli w składzie zobaczycie, któryś z tych kodów, niech w głowie zaświeci się Wam czerwona lampka i zastanówcie się czy rzeczywiście ten dodatek jest niezbędny i chcecie go w swoim pożywieniu. W następnym poście omówię barwniki, które są bezpieczne i naturalnego pochodzenia oraz te, których zdecydowanie powinniśmy unikać.

źródło zdjęć: 1, 2, 3, 4

niedziela, 11 stycznia 2015

Jak odróżnić czosnek polski od chińskiego

 Czosnek to bardzo zdrowe, niezwykle aromatyczne oraz smaczne warzywo. Jest rośliną znaną oraz uprawianą od tysięcy lat. Istnieje legenda, iż pierwsza główka czosnku wyrosła w miejscu gdzie szatan podczas opuszczania raju odbił ślad swojej stopy. 
Przez wiele wieków warkocze czosnku wieszane na zewnątrz domów chroniły ich mieszkańców przed demonami, wilkołakami oraz (modnymi ostatnio) wampirami. Trudno też wyobrazić sobie kuchnię nie tylko polską, ale i całą kuchnie śródziemnomorską bez tego fantastycznego warzywa. 



Coraz trudniej jest jednak kupić polski czosnek, ponieważ jest on powoli wypierany przez ten pochodzący z Chin. Pomimo uregulowań prawnych, które ograniczają wielkość importu tego warzywa, obecnie dominuje w polskich sklepach. Jest to niestety spowodowane ceną, ponieważ polski czosnek kosztuje około 1zł za główkę (lub więcej) natomiast chiński może być nawet 6-krotnie tańszy i dzięki temu handlowcy mogą narzucić na niego większą marżę. Ok., to skoro jest tańszy to dlaczego mielibyśmy kupować czosnek polski? Poniżej przedstawię Wam kilka przesłanek świadczących o znaczącej przewadze polskiego czosnku. 

Po pierwsze, chociaż nie najważniejsze, jest troska o nasze wspólne narodowe dobro. Skoro Polska słynie z czosnku, od pokoleń byliśmy nim karmieni, dlaczego teraz mamy kupować coś zupełnie obcego, skoro w naszych ogródkach rośnie pyszny i aromatyczny, nasz polski czosnek! 

Po drugie polski czosnek jest znacznie zdrowszy oraz bardziej aromatyczny od czosnku chińskiego. Im czosnek jest bardziej aromatyczny tym wyższa jest zawartość fitoncydów czyli związków o właściwościach bakteriobójczych, wirusobójczych, grzybobójczych czyli tych, dzięki którym szybciej wracamy do formy gdy dopadnie nas grypa. Zgodnie z polskim prawem nie można do uprawy czosnku stosować antybiotyków, co niestety w Chinach nie jest kwestią jakoś szczególnie uregulowaną. Czas transportu naszego czosnku z pola do sklepu jest znacznie krótszy i dlatego nie trzeba go dodatkowo konserwować. 

Warto też zaznaczyć, że w Chinach obowiązują nieco inne standardy higieniczne niż w Państwach Unii Europejskiej, dlatego na granicy przewożona partia musi być dodatkowo zdezynfekowana np. promieniowaniem gamma. Wszelkie zabiegi dezynfekcji czy konserwacji produktów zawsze negatywnie wpływają na jego wartość odżywczą. Nie chodzi o to, że chiński czosnek sam w sobie jest kiepskiej jakości. Jakość tego warzywa zależy od wielu czynników jak klimat, sposób uprawy, odmiana itd. Problemem jest przede wszystkim odległość jaką musi pokonać zanim trafi do naszego polskiego garnka. 



Polski czosnek jest po prostu smaczny, aromatyczny i najczęściej niezwykle ostry! Bez problemów po jego zjedzeniu odstraszymy nawet najbardziej krwiożerczego wampira albo chociaż komara… Niestety prawdopodobnie odstraszymy również potencjalnego amanta/chłopaka/kochanka, więc lepiej przed planowaną randką podarujmy sobie dania z dodatkiem tego warzywa. Niektórzy doradzają by po czosnkowych potrawach skonsumować natkę pietruszki, ale osobiście mam wrażenie, że ta metoda średnio działa. 

No dobrze, wiemy już że polski czosnek jest bezkonkurencyjnie najlepszy. Nie pozostaje nam nic innego jak po prostu go zakupić. Tylko jak to zrobić by przez pomyłkę nie kupić czosnku chińskiego i nie poczuć w ustach goryczy rozczarowania? :)
Sprawa niestety nie jest tak prosta, jak możemy przeczytać w wielu internetowych poradnikach. Jako, że jest to produkt naturalny jego cechy mogą się różnić w zależności od sposobu uprawy, odmiany, pory roku i wielu innych czynników. Czym zatem różni się nasz czosnek od chińskiego?

  • cena: generalizując chiński produkt będzie znacznie tańszy od polskiego, ale oczywiście należy uważać, bo przecież kto zabroni pani na targu sprzedać chiński czosnek w cenie polskiego? Jednak jeśli kupujemy w supermarkecie raczej możemy być pewni, ze droższy czosnek to ten z Polski. Dodatkowo w dużych sieciach sklepów produkty są odpowiednio oznaczone i z łatwością znajdziemy tam informację o kraju pochodzenia. wielkość: polski czosnek jest najczęściej znacznie mniejszy od chińskiego. Najczęściej, ale nie zawsze. Równie dobrze możemy spotkać się z główką gigant wyhodowaną na babcinej działce jak i maleństwem z chińskich upraw. Tak jak pisałam powyżej, jest to produkt naturalny i w obrębie nawet jednej partii nie znajdziemy dwóch identycznych sztuk. Warto też zaznaczyć, że odmiana zimowa czosnku polskiego jest mniejsza od odmiany letniej, dlatego zimą wypatrujmy na sklepowych półkach tych z pozoru mało dorodnych.
  • barwa: w tym aspekcie sprawa jest mocno skomplikowana, ponieważ czosnek ma wiele odmian i każda z nich może różnić się między sobą barwą. Najczęściej polski czosnek ma barwę skórki różową bądź fioletową lub chociaż widoczne fioletowe żyłki. Istnieją jednak również uprawiane w Polsce i takie odmiany, które posiadają białą barwę czyli wyglądają dokładnie tak jak importowany do Polski czosnek chiński. Obecnie kupując czosnek o fioletowej barwie mamy prawie pewność, że kupujemy polską odmianę (Uwaga! Na rynku dostępny jest również czosnek hiszpański o fioletowej barwie ponieważ według badań właśnie taki preferują Polacy.) Na przyszłość należy jednak mieć na uwadze, ze jeśli będziemy kupować jedynie fioletowe odmiany, to wkrótce i z Chin takie będą sprowadzane. Zaglądając jeszcze na polskie pola warto zapamiętać, że w przypadku odmian o barwie fioletowej, im kolor ten jest bardziej intensywny tym czosnek jest bardziej wartościowy. Odmiany zimowe polskiego czosnku mają ciemniejszą barwę, niż odmiany letnie. Co ciekawe, odmiany ozime są niejako bardziej skondensowane w smaku oraz mają więcej wartości odżywczych niż te uprawiane latem. Podsumowując, przy wyborze czosnku miejmy więc na uwadze, iż biały kolor wcale nie musi być jednoznacznie powiązany z krajem pochodzenia.
  • zapach: oczywiście polski czosnek jest znaczniej bardziej aromatyczny, zapach chińskiego czosnku jest czasem w ogóle nie wyczuwalny.
  • czosnek chiński jest podatny na pleśnienie lub gnicie, polski natomiast najczęściej z powodu starości usycha lub zaczyna kiełkować. Wiele zależy również od warunków przechowywania (wilgotność i temperatura) Tylko o tym czy czosnek zgnije, dowiemy się dopiero po jakimś czasie w domu, a wtedy zapewne będzie nam obojętne czy zgnił czosnek polski czy też chiński :) . Co ciekawe chiński czosnek nie kiełkuje, co prawdopodobnie jest spowodowane przez stosowane podczas uprawy środki chemiczne np. pestycydy oraz środki konserwujące stosowane na czas transportu. W końcu możemy sobie jedynie wyobrazić rozczarowanie i wielkość strat gdyby do polskiego dystrybutora dostarczone zostały kiełkujące główki czosnku.

Jak widzicie wybór wcale nie jest prosty, a różnica w produkcie ogromna. Ze swojej strony polecam zakup czosnku u naprawdę zaufanych sprzedawców lub w supermarketach, gdzie produkt będzie dobrze oznaczony. Mam nadzieję, ze przekonałam Was do zakupu polskich odmian czosnku. W tym przypadku naprawdę warto nieco więcej zapłacić :) .

źródło zdjęć : 1,2,3

niedziela, 4 stycznia 2015

Przyprawy, które pomogą nam przezimować

Za oknem mroźno i zimowo… i nie da się ukryć, że jest po prostu nie zbyt miło, zimno i ponuro.. po powrocie do domu chcemy jak najszybciej się rozgrzać.. zjeść pyszny rozgrzewający posiłek lub wypić gorącą herbatę. Aby efekt rozgrzewający był lepszy warto do przygotowywanego posiłku dodać przyprawy, które nie tylko doskonale nas rozgrzeją, ale również wzmocnią odporność.




Zatem jakich przypraw powinniśmy używać  w zimne dni?

Imbir – dzięki dużej zawartości olejków eterycznych jest doskonałą przyprawą na zimowe dni. Nie tylko szybko nas rozgrzeje, ale także wzmocni organizm w walce z drobnoustrojami. Doskonale smakuje herbata z dodatkiem wkrojonych plastrów imbiru, rozgrzeje nas znacznie szybciej niż słynna herbata z cytryną. Należy pamiętać, iż cytryna, jak wszystkie cytrusy, ma właściwości wychładzające organizm. Imbir posiada cały szereg dobrze wpływających organizm cech, ale dziś skupmy się na jego właściwościach rozgrzewających i wzmacniających odporność. Imbir doskonale sprawdzi się przy bólach gardła, ma właściwości odkażające dlatego żucie kawałka obranego imbiru szybko doprowadzi wasze gardło do stanu używalności (przetestowałam tą metodę na sobie już wiele razy) Co ważne, imbir jest łagodny dla żołądka i nie podrażnia go jak np. czosnek, dodatkowo odświeża oddech, czego nie można powiedzieć o czosnku… Jeśli zależy nam na właściwościach przeciwzapalnych imbiru, lepiej kupować imbir świeży (suszony lepiej sprawdzi się w przypadku złego trawienia, braku apetytu, wzdęciach). Imbir ma na nas tak dobry wpływ dzięki zawartości olejków eterycznych ( zingiberen, gingerol, zingiberol). To właśnie one nadają charakterystyczny smak i zapach tej przyprawy. Gdy kupujemy świeży imbir wybierajmy jędrne, czyste kawałki, zwracajmy przede wszystkim uwagę na końcówki by nie były uszkodzone a jeśli są ułamane zwróćmy uwagę by były delikatnie wysuszone ale bez śladu pleśni.


Chili – to przyprawa, po którą intuicyjnie sięgamy w porze zimowej. Swoje mocno rozgrzewające właściwości zawdzięcza związkowi chemicznemu o nazwie kapsaicyna . Kapsaicyna przyspiesza bicie serca, rozszerza naczynia krwionośne, dzięki czemu poprawia się nasze krążenie i szybko się rozgrzewamy. To właśnie kapsaicyna odpowiada za pikantny smak papryczek chili - im większa zawartość kapsaicyny w papryczce tym oczywiście papryczka jest bardziej pikantna. Do oceny poziomu pikantności używa się skali SHU (jednostka ostrości Scoville'a) w przypadku papryki najbardziej pikantną odmianą jest Carolina Reaper wyhodowana w Południowej Karolinie i jest ona około 40 razy bardziej pikantna od klasycznej papryczki chili, dla przeciętnego konsumenta zjedzenie tej odmiany papryczki mogłoby się skończyć omdleniem, wizytą w szpitalu lub nawet śmiercią. W zbyt dużych ilościach kapsaicyna jest silną trucizną powodującą u człowieka problemy z oddychaniem, konwulsje itd. Spokojnie jednak możemy używać powszechnie dostępnych w sklepach odmian papryczek chili, bez obawy o nasze życie :), wręcz przeciwnie ta ostra przyprawa wpływa korzystnie na nasze zdrowie, jest silnym środkiem przeciwnowotworowym, przeciwbólowym oraz oczywiście rozgrzewającym. 

Jeśli zdarzy się Wam przesadzić z ilością chili w potrawie i w ustach poczujecie " żywy ogień" pamiętajcie, że przepłukanie ust wodą niewiele pomoże ponieważ kapsaicyna nie rozpuszcza się w wodzie. By pozbyć się upiornego palenia należy przepłukać usta czymś co zawiera w swoim składzie tłuszcz (np. olej lub pełnotłuste mleko) lub alkohol (tak, w tym przypadku alkohol szybko przyniesie ulgę...)







Cynamon - to wysuszona kora drzewa cynamonowego. Jest to bardzo popularna przyprawa nieodłącznie kojarząca się nam z zimą i szarlotką. Najbardziej cenioną i przy tym najdroższą jest odmiana cejlońska, natomiast cynamon najbardziej popularny, który zwykle kupujemy w skelpach to odmiana o nazwie Cassia. Kora cynamonowa zawiera olejki eteryczne, w skład których wchodzą głównie związki o nazwie eugenol,aldehyd cynamonowy oraz linalol. Eugenol ma właściwości przeiwzapalne i przeciwbólowe, używany jest nawet w stomatologii. Aldehyd cynamonowy działa antybakteryjnie i jest naturalnym konserwantem. Działanie rozgrzewające oraz przeciwzapalne cynamonu można przypisać linalolowi. Dodanie do grzańca cynamonu, wzmacnia działanie tej przyprawy, ponieważ niektóre związki są lepiej rozpuszczalne w alkoholu.Ciepły i słodki zapach cynamonu doskonale ukoi nasze zmysły w zimowe dni, warto otoczyć się nim używając cynamonu jako dodatku do kąpieli lub w postaci olejku eterycznego do odświeżania powietrza w domu.


Goździki -  to pączki kwiatowe drzewa goździkowego, charakteryzują się wysoką zawartością olejków eterycznych. Wzmacniają układ odpornościowy, rozgrzewają i chronią przez atakiem drobnoustrojów. Goździki zawierają olejek eteryczny o nazwie eugenol, który wykazuje szereg prozdrowotnych właściwości, jest silnym środkiem odkażającym i znieczulającym
Żucie goździków działa niczym tabletki na gardło, dezynfekując błonę śluzową i ograniczając ryzyko rozprzestrzeniania się infekcji np. na zatoki. Goździki wykazują również właściwości wykrztuśne. Należy pamiętać, że jest to przyprawa o jednym z najsilniejszych właściwości antyutleniających czyli przeciwdziałających przedwczesnemu starzeniu się komórek oraz powstawaniu nowotworów. Szczególnie warto właśnie tę przyprawę na stałe wprowadzić do naszej diety i cieszyć się długim zdrowiem :)


Kurkuma - to kolejna niezwykle zdrowa przyprawa, która absolutnie powinna zagościć na naszych talerzach. Niech na jej korzyść przemówi fakt, że w Indiach gdzie jest regularnie spożywana, zachorowalność na raka jest kilkakrotnie niższa niż w krajach zachodnich. Dodatkowo kurkuma poprawia trawienie oraz ma właściwości przeciwzapalne. To również doskonały barwnik (kurkumina), który z powodzeniem możemy dodawać do różnych potraw by dodać im apetyczny żółty kolor. Coraz częściej producenci dodają też kurkuminę do swoich produktów by np. podkręcić "jajeczny" kolor. Jest to pewnego rodzaju wizualne oszustwu, ale kurkuma jest tak zdrowa że tym razem wybaczamy :) Kurkuma jest składnikiem popularnej mieszanki przypraw o nazwie curry, jest jej jednak tam tylko ok. 20% więc jeżeli gotujemy w stylu azjatyckim, warto od siebie dosypać jeszcze czystej kurkumy. By kurkuma była przez nas dobrze przyswojona musimy ją spożyć w towarzystwie tłuszczów lub papryki.


Przepis

Herbata - grzaniec ( 4 porcje)




Składniki
  • 1 litr wody
  • 2 łyżki czarnej herbaty liściastej
  • ok. pół szklanki suszonych owoców ( np. żurawina, morele, śliwki, rodzynki) grubo posiekane
  • 2 łyżeczki goździków
  • pół łyżeczki cynamonu w proszku
  • skórka z wyszorowanej lub najlepiej ekologicznej pomarańczy, pokrojona na cienkie plastry
  • 2 cm imbiru, pokrojonego na cienkie plasterki
  • kawałek gazy
Przygotowanie

Wodę doprowadzamy w rondelku do wrzenia. W czasie w gdy woda się zagotowuje na rozłożoną gazę kładziemy herbatę, owoce, skórkę pomarańczową oraz przyprawy i związujemy gazę, tak by zawartość nie była ściśnięta. Tak przygotowaną gazę wkładamy do zagotowanej wody, wyłączamy ogień i zostawiamy pod przykryciem na ok. 5 minut. Po tym czasie wyciągamy gazę, rozlewamy do kubków i pijemy gdy napar jest gorący. Można oczywiście herbatę dosłodzić, ja polecam konfiturę malinową. 

Smacznego!

źródło zdjęć: 123


piątek, 12 grudnia 2014

Przechowywanie żywności w lodówce

Pewnie część z Was, nigdy nie zastanawiała się nawet, że istnieje system poprawnego układania produktów w lodówce. Okazuje się jednak, że sposób w jaki ułożymy żywność
w lodówce może znacząco wpłynąć na funkcjonowanie tego urządzenia oraz czas przydatności do spożycia zakupionych przez nas produktów.
Zacznijmy od tego, że w lodówce możemy wyróżnić kilka stref temperaturowych , które będą odpowiednie dla poszczególnych rodzajów żywności. Przechowywanie żywności
w nieodpowiednich warunkach temperaturowych sprzyja szybszemu obniżaniu wartości odżywczej, większej utracie witamin, wysychaniu i oczywiście psuciu się produktów. Podział lodówki pod względem stref temperaturowych przedstawiam na poniższym rysunku


  • Na najwyższej półce (ok. 8°C)  przechowujemy produkty wymagające chłodzenia po otwarciu np. dżemy, musztardy, sosy i tym podobne
  • Na półce środkowej powinny znaleźć się wędliny, nabiał, potrawy przez nas przygotowywane
  • Na dolnej półce (2°C) trzymamy surowe mięso oraz ryby. Wymagają one niskiej temperatury, a do tego zapobiegamy ewentualnemu wyciekowi soków z mięsa na inne produkty. Coraz więcej lodówek posiada tak zwaną komorę 0 czyli specjalną półkę w której temperatura wynosi 0°C i jest ona przeznaczona właśnie na surowe mięso.
  • W specjalnej komorze, najczęściej w najniższej części lodówki przechowujemy warzywa i owoce, które wymagają tylko lekkich warunków chłodniczych. Zbyt niskie wartości temperaturowe spowodują szybszą utratę witamin oraz szybsze psucie się warzyw i owoców. Starajmy się rozpakowywać z siatek i folii warzywa zaraz przy wkładaniu ich do lodówki.
  • Ponieważ wewnętrzna część drzwi lodówki to jej najcieplejsza strefa powinniśmy trzymać tam te produkty które nie wymagają mocnego chłodzenia np. jaja, woda mineralna, soki, masło. To również bardzo dobre miejsce do ewentualnego trzymania kosmetyków lub niektórych leków.



Istnieje kilka rodzajów produktów które notorycznie wkładamy do lodówki, a które zdecydowanie nie powinny się w niej znaleźć. Do tych produktów możemy zaliczyć:
Pomidory, ogórki, cukinie - przechowywanie w niskich temperaturach przyspiesza gnicie i pleśnienie tych warzyw.
Banany i inne egzotyczne owoce - chyba nikt kto urodził się w krajach o tropikalnym klimacie nie chciałby przeprowadzić się do miejsca gdzie średnia temperatura wynosi 5°C, na te owoce tak niska temperatura również nie wpływa korzystnie.
Chleb – znacznie szybciej wysycha w lodówce niż w chlebaku.
Kremy czekoladowe, masło orzechowe, miód, czekolada - niska temperatura wpływa negatywnie na konsystencję oraz walory smakowe produktu.
Produkty które w sklepie znajdują się na zwykłych półkach a nie w chłodni. Oczywiście, część z nich po otwarciu należy przechowywać w lodówce, tą informacją zapewne producent się z nami podzieli. Do tej kategorii możemy zaliczyć wszelkiego rodzaju przetwory w słoikach, sterylizowane konserwy mięsne oraz rybne, puszki z warzywami i owocami, produkty mleczne UHT.

Na co powinniśmy uważać:

  •  lodówka nie powinna być przeładowywana, pracuje wtedy znacznie mniej efektywnie, pochłaniając przy tym sporą ilość prądu. Róbmy więc przemyślane zakup i regularnie zużywajmy istniejące w niej zapasy. Dotyczy to przede wszystkim 10 napoczętych słoików dżemu. Nie wolno wkładać ciepłych potraw do lodówki ponieważ podnosi to ogólną temperaturę w niej panującą i sprzyja psuciu się znajdującej się w niej żywności, dodatkowo co oczywiste zwiększa to pobór energii. Może również przyczynić się do skrócenia życia naszej lodówki.
  •  produkty w metalowych opakowania, po otwarciu powinny zostać przełożone np. do szklanej miseczki. Pod wpływem kontaktu z tlenem pomiędzy puszką a produktem mogą zacząć zachodzić reakcje chemiczne. Puszki najczęściej wykonane są z aluminium czyli glinu, a jego spożycie według najnowszych badań może przyczyniać się do rozwoju choroby Alzheimera. Z tego samego powodu powinniśmy uważać na stosowanie folii aluminiowej do opakowywania kwaśnych produktów np. cytryna lub kiszone ogórki. Można zrobić w domu test i owinąć plasterek cytryny folią aluminiową i zostawić na noc. Po tym czasie jest bardzo prawdopodobne, ze na folii pojawią się wyżarte przez kwas dziurki, oznacza to, że produkt został zanieczyszczony aluminium.
  • wbrew obiegowej opinii nie powinniśmy myć jaj oraz surowego mięsa przed włożeniem do lodówki. Na skorupce jaj znajduje się bowiem naturalna osłonka,  która zapobiega przedostawaniu się bakterii z powierzchni skorupy do wnętrza jaja. Mięso powinniśmy myć zawsze bezpośrednio przed rozpoczęciem przygotowywania posiłku. Surowego mięsa oraz ryb nie należy myć przed włożeniem do lodówki ponieważ dostarczamy do produktu dodatkowej porcji wody, w której bakterie będą mogły się swobodnie rozmnażać. Należy zabezpieczyć surowe mięso oraz ryby by nie miały kontaktu z innymi produktami znajdującymi się w lodówce, zwłaszcza z tymi, które są już gotowe do spożycia.
  •  przed włożeniem jakikolwiek warzyw i owoców do lodówki należy usunąć z nich folię (np. z ogórków szklarniowych) oraz woreczki foliowe. Umożliwiamy tym samym wymianę gazową, wydłużamy przydatność spożywczą oraz ograniczamy ryzyko zgnicia lub zapleśnienia produktu. Zasada ta nie dotyczy warzyw i owoców pakowanych w atmosferze ochronnej jak np. mieszanki pokrojonych sałat ( po otwarciu należy je jak najszybciej spożyć. Dodatkowo, szuflady na warzywa można wyłożyć papierem ręcznikowym, który wchłonie ewentualną wilgoć. To również jeden ze sposobów wydłużenia świeżości warzyw.
  • uzupełniając zapasy w lodówce układajmy je w taki sposób by produkty wcześniej zakupione znajdowały się z brzegu, a te z dłuższą datą za nimi np. jeśli kupujemy zapas jogurtów to nowe opakowania układajmy za tymi, które wcześniej znajdowały się w lodówce. W przemyśle ta zasada nazywa się FIFO – first in, first out (pierwsze przyszło pierwsze poszło).
  • niektóre produkty bardzo łatwo chłoną obce zapachy, co znacząco obniża ich walory sensoryczne. Do tej grupy zaliczymy produkty bogate w tłuszcze, nabiał, kremy i sosy w ciastach. Takie produkty należy szczelnie zabezpieczyć, by nie miały bezpośredniego kontaktu z lodówkowym środowiskiem.


Jak dbać o lodówkę by była czysta i pachnąca?

  • w pierwszej kolejności regularnie przeglądajmy zawartość lodówki, by uniknąć starych, zepsutych lub przeterminowanych produktów. Dbajmy o to by na produktach nie pojawiła się pleśń ponieważ jej zarodniki będą obecne w lodówkowym środowisku, a osiadając się na innych produktach znaczącą przyspiesza ich pleśnienie a nas naraża na utratę zdrowia lub spore koszty i marnowanie żywności. Raz w tygodniu dokonajmy przeglądu zawartości lodówki;
  • dokładne mycie lodówki powinniśmy przeprowadzać przynajmniej raz na pół roku, ale w między czasie usuwajmy pozostawione resztki oraz dbajmy by ewentualne zabrudzenia od razu usuwać wilgotną ściereczką. Od czasu do czasu możemy po prostu przemyć półki;
  • Spodeczek z kilkoma ziarnami kawy lub sodą oczyszczoną albo zwinięta szara  gazeta wchłoną ewentualne brzydkie zapachy, z pomocą przyjdą też lodówkowe pochłaniacze zapachów dostępne w drogeriach lub większych sklepach;
  • lodówkę możemy umyć tradycyjnymi przeznaczonymi specjalnie do tego środkami chemicznymi , pamiętajmy jednak by dokładnie usunąć ich pozostałości. Są to jednak środki chemiczne i lepiej by nie miały kontaktu z naszą żywnością;
  • jeśli chcemy w sposób naturalny umyć lodówkę możemy użyć do tego wody z octem (roztwór pół na pół))  lub sodą oczyszczoną (posypujemy nią zaschnięte plamy), a do tej mieszanki dodać kilka kropel naturalnego olejku eterycznego np. cytrynowego który doda przyjemnego zapachu;
  • doskonała do mycia lodówki będzie również woda z płynem do mycia naczyń, są to środki mniej agresywne niż typowe środki przeznaczone do czyszczenia sprzętu AGD, a do tego to sposób tani i z pewnością skuteczny. Uwaga! Płyn do mycia naczyń może pozostawiać zapach, który może przechodzić na żywność;
  • podczas mycia lodówki nie zapominajmy umyć też drzwi.

źródło zdjęć: 1 (opracowanie własne); 2 (opracowanie własne) ; 3

czwartek, 13 listopada 2014

Do wyboru do koloru - jabłka ciąg dalszy

Dziś ciąg dalszy jabłkowych przygód… omówię najbardziej popularne odmiany jabłek oraz ich przydatność spożywczą, a także zdradzę kilka sekretów jak upiec perfekcyjną szarlotkę.. zachęcam więc do czytania!




Oczywiście w sklepach i na targach jest dostępnych w sprzedaży wiele odmian. Tylko którą z nich wybrać by przypasowała naszym kubkom smakowym lub spełniła odpowiednią funkcję kulinarną? Poniżej krótko omówię poszczególne, najczęściej spotykane odmiany:

Ligol – jest to polska zimowa odmiana o żółtej barwie i lekkim czerwonym rumieńcem. Skórka jest błyszcząca, lekko tłusta. Miąższ jest kruchy, soczysty, słodki z korzennym posmakiem. Ligole najlepiej smakują jedzone na surowo, świetnie się sprawdzą w sałatkach. W sprzedaży Ligol dostępny jest mniej więcej od października do czerwca.

Cortland – posiadają czerwoną, gładką, tłustą skórkę i biały, soczysty miąższ. Są  słodko – winne w smaku. Dzięki swojej soczystości świetnie sprawdzą się do wytwarzania soków. Cortlandy są jabłkami uniwersalnymi: najlepsze do jedzenia na surowo, do robienia soków ale również do wypieków i gotowania.

Lobo – owoce są małej lub średniej wielkości, o nieco grubszej skórce w zielonożółtym kolorze i z czerwonym rumieńcem. Miąższ jest zielonkawy, dość miękki ale soczysty. Lobo w smaku jest odpowiednio kwaśne oraz delikatnie słodkie, orzeźwiające. Na pewno posmakują osobom, które nie lubią zbyt słodkich lub kwaśnych jabłek.

Idared – to odmiana o owocach średniej wielkości z dość grubą i błyszczącą skórką. W smaku są dość kwaśne. Owoce tej odmiany są jędrne oraz soczyste. Dobrze sprawdzą się jako składnik owocowych ciast lub w przetworach. Zbiory odbywają się w listopadzie, ale dzięki temu, ze jest to wytrzymała odmiana w sklepach dostępna jest przez cały rok.

Reneta – posiada żółtą skórkę z delikatnym czerwonym rumieńcem. W smaku jest lekko kwaskowaty,
o korzennym aromacie. Doskonała na przetwory: musy, dżemy i sosy. Najlepiej smakuje w domowej szarlotce.


Champion – bardzo popularna w Polsce odmiana o charakterystycznym rozmytym rumieńcu i zielono – żółtej skórce. W smaku są podobne do gruszki, zapewne stąd wynika ich spora popularność. To świetna odmiana do jedzenia na surowo. Idealnie nadają się także do wszelkich przetworów: musów, soków i przecierów. Dzięki wyrazistemu smakowi oraz odpowiedniej soczystości jest to odmiana lubiana przez dzieci.

Antonówka – zielony kolor skórki świetnie oddaje kwaśny smak tej odmiany. Z tego powodu  doskonałe nadają się na przetwory i do ciast sprawdzą się również świetnie w sokach.

Papierówka – ta odmiana posiada bardzo delikatną, jasnożółtą skórkę, miąższ jest kruche, delikatny o nieco papierowej strukturze (skąd ich nazwa). Są lekko kwaskowate, bardzo aromatyczne w smaku. Nadają się do przetwarzania, np. idealne do kompotów, ale także do gotowania i pieczenia. Jest to odmiana nietrwała, dlatego zaraz po zbiorach warto ją przetworzyć, zamknąć jej smak w słoiczkach i cieszyć się smakiem papierówki przez cały rok.

Malinówki - posiadają ciemno bordową skórkę i kruchy miąższ o malinowym posmaku. Doskonale nadają się do bezpośredniego jedzenia. Malinówki nie powinny być przechowywane zbyt długo.

Jonatan – posiadają słodko – winny smak i lekko żółtawy miąższ . Bardzo popularne do jedzenia na surowo.

Gloster, - nadaje się do długiego przechowywania, posiada charakterystyczny stożkowaty kształt miąższ jest luźny, delikatnie kwaskowaty i cierpki. Jest to odmiana twarda, średnio soczysta.

Mekintosz, odmiana o aromatycznym ale łagodnym, słodkim smaku, charakteryzująca się białym, soczystym miąższem.

Jonagold – to odmiana o duży, a czasem nawet bardzo dużych owocach, o  soczystym, zwartym gruboziarnistym miąższu i odpowiedniej proporcji smaku słodkiego i kwaśnego.

Golden delicious – jest to popularna w Unii Europejskiej zimowa odmiana. Jabłka tej odmiany są jędrne, lekko chrupiące, a w smaku słodkie i aromatyczne.

Paulared- to odmiana charakteryzująca się średniej wielkości owocami, o czerwonej, lekko woskowanej skórce. W smaku Paulared jest słodka, delikatnie winna. Najlepsza do spożycia na surowo.

Granny Smith- stosunkowo popularna w Polsce, chociaż zagraniczna odmiana. Charakteryzuje się twardym
i soczystym miąższem i błyszcząca zieloną skórką, smak jest mało skoncentrowany, kwaśno-słodki.


Jakie jabłka wybrać by:

upiec perfekcyjną szarlotkę: do tego celu wybierajmy odmiany o intensywnym, skoncentrowanym smaku, najlepiej będzie jeśli wybierzemy odmiany kwaśne, nieco winne. Idealne jabłka na szarlotkę nie powinny być zbyt soczyste, zwłaszcza jeśli do ciasta bezpośrednio dodajemy surowe owoce bez wcześniejszego podsmażania. Zbyt soczyste jabłka zwiększają ryzyko zakalca (np. w cieście ucieranym) lub namakania ciasta. Najlepsze zdecydowanie będą odmiany takie jak szara reneta (niestety bardzo rzadko spotykana w dużych sklepach, ale na targu lub w warzywniaku znajdziecie bez problemu) antonówka czy papierówka ( to odmiany  których okres zbioru przypada latem, są delikatne dlatego nie zbyt długo można je przechowywać ). Dobrze sprawdzą się również takie odmiany jak Cortland, Idared, boiken, koksa. Nie zapomnijcie o dodaniu do szarlotki przypraw. Obowiązkowym dodatkiem jest cynamon, ale świetnie sprawdzą się też takie przyprawy jak goździki, imbir, kardamon, wanilia, skórka z cytryny, gałka muszkatołowa, mieszanki przypraw do piernika.

zjeść je na surowo lub dodać do sałatek: tutaj oczywiście najlepiej sprawdzą się odmiany twarde i soczyste, chociaż każdy z nas lubi coś innego :) wybór jest ogromny! Do sałatek wybierajmy odmiany, które nie ciemnieją zbyt szybko np. Cortland.

wykorzystać jabłka do gotowania: wybierajmy takie jabłka, które spełnią nasze oczekiwania kulinarne, jeśli mają się rozpaść zdecydujmy się na odmiany takie jak do szarlotki, a jeśli chcemy by zachowały swoją formę sięgnijmy po odmiany bardzo twarde lub po prostu mało dojrzałe. Do sosów lub dodatków jabłkowych w wersji wytrawnej doskonale będą pasować np. takie przyprawy jak rozmaryn, tymianek, majeranek, chili, czerwony pieprzy.




Dojrzałość zbiorcza a dojrzałość konsumpcyjna jabłka

By owoc jabłoni uzyskał optymalny i najbardziej dla nas atrakcyjny smak, gdy tylko uzyska dojrzałość zbiorczą jest zrywany z drzewa, a następnie przechowywany kilka miesięcy w kontrolowanych warunkach. Najczęściej czas od zbioru do uzyskania przez owoce dojrzałości konsumpcyjnej wynosi 2-3 miesiące, chociaż oczywiście wszystko zależy od odmiany, czasu zbioru oraz warunków przechowywania. Gdy jabłko osiągnie dojrzałość konsumpcyjną, jego barwa, smak i zapach są dla nas najbardziej atrakcyjne. W owocu obniża się poziom skrobi oraz ustala odpowiednia proporcja pomiędzy kwasami a cukrami. Najczęściej zawartość cukrów prostych w jabłku osiąga wtedy maksymalny poziom, a miąższ ulega delikatnemu zmiękczeniu. Gdy jabłka osiągną odpowiednią dojrzałość część z nich trafia od razu na półki sklepowe a część trafia do chłodni gdzie temperaturze 0-5°C oraz wilgotności 90-95% jest przechowywana nawet przez kilka miesięcy. W takich warunkach przemiany fizykochemiczne zachodzące w jabłka postępują bardzo wolno i dzięki temu możemy cieszyć się jabłkami przez prawie cały rok.

Jakie są Wasze ulubione odmiany jabłek? Mam nadzieję, że zrobiłam Wam małego smaka na jabłka:)
Życzę Wam miłego dnia, a ja pędzę do kuchni by schrupać jabłko!